Relacja z Dyskusyjnego Klubu Filmowego

          Po projekcji dokument Marcela Łozińskiego pt. „Jak to się robi” wszyscy mieliśmy mieszane uczucia. Czy każdy z nas jest równie podatny na manipulacje? Czy wmawiając komuś, że ma nieograniczone możliwości kreowania swojej osoby, można nim dowolnie sterować?

 

        Rozpoczynając dyskusję, Dominik zadał pytanie kogo uważamy za przykład najlepszego, najskuteczniejszego polityka: czy któregoś z przywódców duchownych, jak np Gandhi, który przyciągał tłumy, a może serialowego Franka Underwooda z “House of Cards” – niezwykle cynicznego, przebiegłego kongresmena. Dominik uważa, że właśnie drugi typ przywódców ma większą szansę na powodzenie w polityce i sprawne zarządzanie na najwyższych szczeblach.Krystian i Agnieszka zwrócili uwagę, że polityk wcale nie musi być cynikiem, choć oczywiście musi być przebiegły, sprytny.

 

        Wszystkich nas przeraziło to, jak często w filmie główny bohater zmieniał poglądy na potrzeby swojej obecnej sytuacji politycznej. Niczym kameleon, raz przekonywał do skrajnie lewicowych, później centrowych czy nawet stricte prawicowych racji. Czy właśnie to nie jest cynizm w czystej postaci? Czy demokracja, która dopuszcza sytuację, w której każdy może ubiegać się o funkcje publiczne, oznacza, że każdy powinien? Czy społeczeństwo w Polsce kiedyś ‘dojrzeje’ do wybierania swoich kandydatów świadomie, sprawdzając wcześniej ich polityczne i społeczne poczynania? Zdaniem Agnieszki ‘dorośnięcie’ do czegoś oznacza progres, zmiany na lepsze, czego trudno oczekiwać od społeczeństwa coraz bardziej leniwego, które nie traktuje wiedzy o społeczeństwie jako wiedzę podstawową. Jej zdaniem właśnie WOSu czy przedsiębiorczości powinno się uczyć dzieci już w przedszkolu, bo nie ma nic ważniejszego, niż wychować potomstwo, które będzie wiedziało jak ważne jest gospodarowanie pieniędzmi, oszczędzanie czy prawdziwa postawa obywatelska. Inga powiedziała, że boi się sytuacji, w której świadomie wybierających ludzi będzie naprawdę bardzo mało, a znaczna części wyborców będzie podejmowała decyzję z chwilowych pobudek, co może mieć katastrofalne skutki. Mateusz obawia się sytuacji, w której 25% naszego społeczeństwa, które rozumie polityczne i społeczne mechanizmy, skupi się na własnym rozwoju, będzie inwestować we własne firmy, na których zarobią dobre pieniądze, nie będą interesować się polityką i uczestniczeniem w życiu społecznym, a do urn pójdzie zdecydowana większość nie mająca choćby podstawowej wiedzy niezbędnej do dokonania trafnego wyboru. Nie będą również do polityki ‘pchać’ własnych dzieci, uważając, że jedynie wykształcenie i praca zapewni im godny byt. Zdaniem Krystiana wcale nie musi być tak negatywnie. Trochę jeszcze czasu minie zanim dorośniemy obywatelsko, dorobimy się, będziemy mieli stabilne życie, a wtedy polityka nie będzie Polaków tak bardzo emocjonować, damy rządzić ludziom, którzy będą się na tym znali. Dominik poparł te wypowiedź, przypominając, że Polska ma najpiękniejsze tradycje wolności i demokracji, nasz naród łatwo z tego nie zrezygnuje.

 

        Pod koniec poruszyliśmy też kwestię wpływu mediów na jakość polityki. Zdania były tu bardzo podzielone, Alex uważa, że telewizyjne debaty i tendencyjne programy bardzo negatywnie wpływają na jakość przekazywanych informacji, natomiast Krystian zauważył, że pomimo wielu programów na niskim poziomie, z pojedynczych wiadomości (nawet dotyczących różnych afer) można wyciągnąć podstawową wiedzę dotyczącą np. struktury samorządu czy administracji państwowej.



Do góry Wydrukuj